Famagusta - P贸lnocny Cypr - czyli jak zafundowa膰 sobie koszmar 馃槈

Nasz 偶e艅ski sk艂ad cyrkowy, czyli ja i ma艂a Klara na Cypr wybra艂y艣my si臋 z kumplami: Ja艣kiem i jego ma艂ym Guciem. (wi臋cej tutaj: https://www.blogcyrknakolkach.pl/2020/01/cyrk-na-cyprze-bez-auta-bez-planu-bez.html) To by艂a taka moja decyzja - spontan: bez sprawdzania co i jak i bez planu. I w tym w艂a艣nie upatruj臋 przyczyn臋 mojego famagustycznego koszmaru...ale mo偶e po kolei.

Famagusta – dawny kurort nadmorski na Cyprze P贸艂nocnym. Znaczy si臋 w Tureckiej Republice Cypru P贸艂nocnego, czyli pa艅stwie nieuznawanym przez wszystkich opr贸cz Turcji. Z po艂udniowej cz臋艣ci wyspy dojazd transportem publicznym niemo偶liwy. Bezpo艣redniego autobusu z Larnaki, gdzie nocujemy, brak. Dla dw贸ch os贸b bez prawka, za to z dw贸jk膮 ma艂ych, w贸zkowych dzieci powinno by膰 to wystarczaj膮cym powodem, by da膰 sobie spok贸j, zw艂aszcza 偶e od dw贸ch dni ci膮gle pada. Ale nie dla Cyrku na k贸艂kach! Zw艂aszcza w TYM sk艂adzie! A mo偶e w艂a艣nie przez TEN sk艂ad...

Zacznijmy od Ja艣ka. To on wymy艣li艂 sobie t膮 ca艂膮 Famagust臋. I tak mi nawkr臋ca艂 o mie艣cie duch贸w – opuszczonej dzielnicy Warosia z rozsypuj膮cymi si臋 hotelami (jakby mnie w og贸le kiedykolwiek jara艂y rozsypuj膮ce si臋 hotele!), o mie艣cie duch贸w – wyj膮tkowym kurorcie na Cyprze, gdzie dawniej wypoczywa艂y gwiazdy, a teraz otacza go p艂ot i wst臋p tam jest zabroniony (jakby mnie kiedykolwiek jara艂y miejsca, gdzie trzeba si臋 wbija膰 przez zasieki)! No i jeszcze o mie艣cie duch贸w – miejscu, kt贸re od powstania Tureckiej Republiki Cypru P贸艂nocnego z dnia na dzie艅 upad艂o, zmarnia艂o i opustosza艂o do tego stopnia, 偶e dzi艣 pr臋dzej natkn膮膰 si臋 tam mo偶na na pilnuj膮cego 偶o艂nierza, ni偶 na wygrzewaj膮cego si臋 turyst臋 (jakby mnie kiedykolwiek jara艂a konfrontacja z 偶o艂nierzem)... ale ja to ja, a Jasiek...no c贸偶...im bardziej co艣 dziwaczne, a do tego jeszcze zabronione, tym bardziej chce tam jecha膰. A 偶e g艂upi nie jest, to tak mi nawkr臋ca艂, 偶e potem ju偶 sama nie wiedzia艂am, czyj to w艂a艣ciwie by艂 pomys艂 z t膮 Famagust膮!

No i ja. Normalnie, maj膮c dwa dni deszczu za sob膮 i perspektyw臋 ulewy dnia nast臋pnego, pewnie odpu艣ci艂abym sobie jakiekolwiek wycieczki, ale 偶e by艂am bez Mojego Starego, a g艂upio mi by艂o wr贸ci膰 na chat臋 i powiedzie膰, 偶e w艂a艣ciwie to na Cyprze widzia艂am wielkie nic, to poczu艂am misje! Jecha膰, zwiedza膰 na maksa, ile wlezie! Bo inaczej b臋dzie mia艂 Stary po偶ywk臋, 偶e mi臋czak jestem! No wi臋c jest cel – Famagusta! I teraz to ja ju偶 mam jazd臋, 偶e musz臋 j膮 zobaczy膰!

Famagusta
Miasto duch贸w - pla偶a w Warozji

Po pierwszej nieudanej pr贸bie dojazdu do Famagusty w 艣rod臋 rano (wi臋cej o tym we wcze艣niejszym wpisie) robi臋 wieczorem powa偶ny plan na dzie艅 nast臋pny, czyli sprawdzam fora i kln臋 na cypryjski rozk艂ad autokar贸w, po czym razem z Ja艣kiem ustalamy wyjazd taks膮. Bo cho膰by ska艂y sra艂y dojedziemy tam! Powr贸t planujemy ju偶 po tanio艣ci, czyli autobusem przez stolic臋 – Nikozj臋. Wychodzi, 偶e mimo i偶 to tylko oko艂o 90 km b臋dziemy jecha膰 z powrotem dwie godziny, plus doj艣cie na dworzec, ewentualnie do przystanku, przez check - in, do przystanku, potem jeszcze jednego...ale kit, jedziemy, postanowione!

Famagusta - Cypr
Przybij pi膮tk臋 - jeste艣my w Mie艣cie Duch贸w!

W czwartek od rana siedzimy na necie sprawdzaj膮c prognoz臋 pogody. To znaczy ja siedz臋. Zci艣nieniowana, 偶e wycieczka si臋 przez deszcz nie uda...bo wci膮偶 偶yczeniowo my艣l臋 sobie, 偶e mo偶e jednak nas ta ulewa ominie...ja durna!
Taks贸wkarz przyje偶d偶a punktualnie. I patrzy na nasz膮 czw贸rk臋 jak na kosmit贸w. „Do Famagusty w tak膮 pogod臋?” (w艂a艣nie zn贸w zaczyna pada膰) „przecie偶 tam nic nie ma!” My jednak wiemy ju偶, 偶e to standardowa opinia mieszka艅ca Cypru Po艂udniowego o naszej Famagu艣cie, wi臋c si臋 nie zra偶amy. Po drodze czarna chmura za nami si臋 powi臋ksza, a ja zaczynam po cichu bawi膰 si臋 w czarodziejk臋: zgi艅, przepadnij zmoro nieczysta! - ale niestety, nic nie pomaga. Chmura – zmora spuszcza si臋 na nas z impetem dok艂adnie, kiedy wysiadamy z taksy na „star贸wce”. No c贸偶, pora na kaw臋!

Przerwa na kaw臋 przed艂u偶a si臋 niezno艣nie. Dzieciaki po rozbiciu szklanki z kakaem zaczynaj膮 si臋 ju偶 znowu nudzi膰, nast臋pna szkoda wisi w powietrzu, wi臋c mimo wci膮偶 padaj膮cego deszczu ubieramy si臋 i wychodzimy. Wszyscy mamy na sobie zimowe kurtki, bo nikt z nas nie wzi膮艂 sensownej przeciwdeszczowej, a poza tym opr贸cz deszczu czu膰 jednak przeszywaj膮cy ch艂odek i pizgaj膮cy wiaterek...idealna pogoda na spacerek w w贸zkami. Ale my ju偶 nie mo偶emy si臋 cofn膮膰! Realizujemy plan!

Po dziesi臋ciu minutach brni臋cia przez ka艂u偶e, po dziurawych drogach i zalanych chodnikach ju偶 mamy do艣膰. Ale brniemy. Jeste艣my mokrzy, kiedy jaki艣 lito艣ciwy kierowca szkolnego busa oferuje nam podw贸zk臋. Pojawia si臋 艣wiate艂ko w tunelu! Odzyskujemy poczucie, 偶e misja si臋 uda. Nadal pada, ale Warosia – miasto duch贸w faktycznie robi niesamowite wra偶enie, wi臋c ukrywamy dzieciaki pod pla偶owymi rozpadaj膮cymi si臋 parasolkami i sami strzelamy troch臋 fotek. Odpadaj膮ce tynki z wielkich hoteli, okna bez szyb, wok贸艂 ani jednej 偶ywej duszy. Nikt normalny nie zapuszcza si臋 tu przecie偶 w tak膮 pogod臋. Za to Jasiek biega po pla偶y jak urzeczony, jego entuzjazm nawet mi si臋 udziela. ;) Po chwili ju偶 szuka dziury w p艂ocie, przez kt贸r膮 mo偶na by przej艣膰 na ogrodzon膮 stron臋, by spenetrowa膰 miasto duch贸w od 艣rodka. Jak go znam, ju偶 oczami wyobra藕ni widzi siebie na dachu tego zdewastowanego hotelu...ale na szcz臋艣cie s膮 z nami dzieci i dzi臋ki nim dalsza penetracja miasta duch贸w nie zostaje wcielona w czyn. Ufff!!!!
Cypr
Warozja - Wst臋p wzbroniony!

Ruiny kurortu w opuszczonej Warosii zaliczone. Mo偶emy uda膰 si臋 do otoczonej weneckimi obwarowaniami najstarszej cz臋艣ci miasta. I znowu najpierw l膮dujemy w miejscu, gdzie nie pada. Tym razem nie w kawiarni, a w restauracji. Od razu zaliczamy tam obiad, ale najwa偶niejsze, 偶e mo偶emy wygrza膰 tam nasze zmarzni臋te dupska i przebra膰 dzieciaki. Niestety to, co mamy dla nich przygotowane na zmian臋 w naszych plecakach te偶 po drodze zd膮偶y艂o ju偶 sobie pi臋knie zmokn膮膰, tak na z艂o艣膰, co by nam za dobrze nie by艂o, wiec ju偶 tylko suszymy co mo偶emy i skupiamy si臋 na jedzeniu. I w艂a艣nie wtedy, zupe艂nie z czapy – deszcz ustaje i wychodzi s艂o艅ce! Tak! To nie moja fatamorgana, to najprawdziwsze s艂o艅ce! Ze szcz臋艣cia nawet mokra kurtka przestaje mi przeszkadza膰!

Cypr
Famagusta - weneckie obwarowania

Niestety, ta nag艂a zmiana jest przyczyn膮 naszej kolejnej traumy. Bo zajarani pi臋knem Famagusty i brakiem deszczu stracili艣my rachub臋 czasu i zamiast o planowanej pi臋tnastej uda膰 si臋 ju偶 w drog臋 powrotn膮, czyli na poszukiwanie autobusu do Nikozji, my dalej 艂azimy...No cudnie jest, a偶 tu nagle nasze upragnione s艂o艅ce zachodzi i wtedy my przytomniejemy – przecie偶 trzeba znale藕膰 autobus! Jeszcze wtedy mamy nadziej臋, 偶e ten powr贸t nie b臋dzie taki najgorszy, 偶e nie zaora nas doszcz臋tnie...Idioci!

Wychodzimy poza star膮 cz臋艣膰 miasta. I si臋 zaczyna. Internetu nie mamy, bo nie chcemy dop艂aca膰 za korzystanie z tureckiej sieci (z艂odzieje!) 艢ci膮gni臋ta wcze艣niej mapa nie jest zbyt dok艂adna...a do tego okazuje si臋, 偶e mamy przed sob膮 w pip drogi! Czego oczywi艣cie wcze艣niej nie sprawdzili艣my, bo po co. No wi臋c lecimy teraz z dwoma w贸zkami. Jest ju偶 zupe艂nie ciemno, a tu ko艅ca drogi nie wida膰...dochodzimy do jakiej艣 ogromnej hali targowej, wszyscy sprzedawcy dr膮 tu ryje po turecku. 呕e niby zach臋caj膮 do kupna ich towar贸w, ale dla nas brzmi to jakby chcieli nam i sobie nawzajem w ryja da膰. Za hal膮 rozwidlenia dr贸g, kupa samochod贸w, wielki parking i kilka przystank贸w autobusowych rozsianych pomi臋dzy nimi, a ka艂u偶ami wielko艣ci ma艂ego stawu jak grzyby po deszczu. Zn贸w jeste艣my cali mokrzy, ale tym razem „od 艣rodka”, od potu pod grub膮 zim贸wk膮. I nie wiemy gdzie i艣膰. Dopytujemy wi臋c lokals贸w: sk膮d odje偶d偶a autobus do Lefkozji (czyli Nikozji), gdzie tu jest jaki艣 przystanek dla mi臋dzymiastowych, jaki艣 dworzec...Ale Turcy na Cyprze z angielskim s膮 grubo na bakier, ci臋偶ko si臋 dogada膰 i co najlepsze – wysy艂aj膮 nas od przystanku do przystanku! No to Jasiek w贸zek pod pach臋 i brodzi w ka艂u偶ach jak flaming w Larnace, a ja, 偶e s艂absza, biegam naoko艂o pomi臋dzy tr膮bi膮cymi autami...z dzieckiem w w贸zku oczywi艣cie. Jak op臋tani! A na kolejnym przystanku kolejny Turek ka偶e nam si臋 wr贸ci膰...wi臋c wracamy, ale tam autobus w艂a艣nie odjecha艂, kiedy nast臋pny, jak zwykle nie wiadomo, a poza tym zn贸w kto艣 ka偶e nam co zrobi膰? - no, oczywi艣cie przej艣膰 na poprzedni przystanek. Kurwa!!!!! Wi臋c zn贸w brniemy przez ka艂u偶e, z艂o艣膰 narasta, dzieciaki zm臋czone, my zziajani...ja ju偶 mam wizj臋, 偶e chyba na tym przystanku tu przenocujemy...i wtedy zbawienie! Przyje偶d偶a autobus! Nasz wyt臋skniony! Jedziemy wi臋c do Nikozji, szybkim tempem przez check – in, do kolejnego przystanku ju偶 tylko 15 minut i do nast臋pnego autobusu. Do Larnaki. Stamt膮d kolejny autobus do naszego wynaj臋tego domu. Ufff! 
I o dziwo, przez ten ca艂y czas nasze dzieciaki s膮 grzeczne jak anio艂y! Co prawda jeden anio艂 zsika艂 si臋 na ko艅cu w gacie, ale to ju偶 by艂o na ostatnim przystanku, mo偶na uzna膰, 偶e w s艂odkiej zem艣cie za ten wspania艂y dzie艅! 馃槒


Famagusta Famagusta
miasto duch贸w pla偶a pusta
kurtka mokra w butach woda
wsz臋dzie pod nogami k艂oda
dzieci z gilem przemoczone
obsikane wynudzone
biegi wielkie po ka艂u偶ach
s艂o艅ce - lecz po wielkich burzach
z autokarem – co za przypa艂!
ale nie jest to niewypa艂
bo ta pusta Famagusta
trafia prosto w nasze gusta!


Komentarze

Prze艣lij komentarz

Popularne posty